Kiedy byłem nastolatkiem, gdzieś przeczytałem, na pozór pretensjonalne, stwierdzenie, że:”muzyka to twarz Boga”. To bardzo odważne słowa i z pewnością mogą głęboko urazić osoby głęboko wierzące, ale ja skłonny jestem zaryzykować poparcie tej tezy i zaraz postaram się uzasadnić mój tok myślenia, który prowadzi do zaakceptowania wyżej wymienionych słów.
Pisałem na tym blogu pewien post, w którym starałem się wykazać, że muzyka jest najbardziej abstrakcyjną formą sztuki i twierdzenie to oparłem na tym prostym fakcie, że jako jedyna nie ma żadnego realnego przedmiotu do przekazu treści, znaczenia i że niejako „staje się” w umyśle słuchacza wyłącznie podczas obcowania z dźwiękiem (czyli tylko z wrażeniem).
Sądzę także, że jeśli spróbujemy zjawisko Boga we wszechświecie rozpatrywać w oderwaniu od systemów religijnych, myśleć o nim jako o uniwersalnym absolucie, jako tym kimś/czymś co „jest, który jest”, który jest zupełnie niepoznawalny, niemierzalny dla ułomnej istoty ludzkiej, a my jedynie wierzymy, że jest praprzyczyną i prapoczątkiem całej realnej rzeczywistości, to możemy zacząć tytułową metaforę rozumieć w zupełnie inny sposób.
Oto mamy bowiem dwie najwyższe abstrakcje. Jedną z nich jest najmniej realne (nienamacalne) dzieło człowieka – muzyka i najbardziej abstrakcyjny byt wszechświata, także oderwany od wszelkich prób kodyfikacji – Bóg.
Subiektywnie sądzę, że żonglując pojęciami i przekraczając ograniczenia naszych umysłów podporządkowanych tradycyjnym znaczeniom, możemy pokusić się o połączenie w wyobraźni tych obu istnień i pomyśleć o muzyce jako o tym dziele najwyższym, wykraczającym poza ograniczenia człowieczej jaźni, jako o bycie samoistnym i będącym tym samym twarzą Boga, czyli na równi z Nim abstrakcyjnym.
Oczywiście dowód mojej początkowej tezy musi opierać się koniecznie na wymienionym założeniu pewnych abstrakcji i tym wpisem na pewno nie chcę urazić uczuć i sądów tych wszystkich, którzy pojęcie Boga rozumieją w bardziej tradycyjny sposób, w sposób zgodny z nauką religii.




„Muzyka jest twarzą Boga” – ja podpisuję się pod tym stwierdzeniem bez wahania.
Poza tym – fajny blog. Trafiłem tu dziś i chętnie poczytam.